Niewidzialny morderca jest wśród nas

W piątek (5.01) na scenie kameralnej sali kina Grand (przy ul. Krótkiej 3; tymczasowej siedzibie Teatru im. Norwida) wystawiono premierowy spektakl „Osiem kobiet” (Huit femmes) autorstwa Roberta Thomasa w reżyserii Jerzego Bończaka. Jest to druga propozycja jeleniogórskiego Teatru im. Cypriana Kamila Norwida w sezonie artystycznym 2017/2018.

IMG 7601

Czy jesteście Państwo w stanie wyobrazić sobie życie mężczyzny, otoczonego codziennie przez osiem kobiet? Jeśli ktokolwiek westchnął teraz z zazdrością wyobrażając sobie śniadanka do łóżka i czułą opiekę, powinien koniecznie zainteresować się propozycją Teatru im. Norwida.

Po ponad 52. latach na afisz jeleniogórskiego teatru wchodzi sztuka współczesnego pisarza angielskiego Roberta Thomasa (w przekładzie Jakuba Rotbauma). Bowiem jeleniogórskie przedstawienie „Osiem kobiet i on jeden” miało swoją premierę 16 listopada 1965 roku na deskach Teatru Dolnośląskiego w Jeleniej Górze, a zostało zrealizowane przez Zbigniewa Besserta, za dyrekcji Tadeusza Kozłowskiego.

Akcja spektaklu toczy się zimą w wytwornej francuskiej rezydencji znajdującej się gdzieś na końcu świata, gdzie żyło obok siebie skłóconych ze sobą osiem pań i jeden pan. Na ścianie wisi jego portret uderzająco podobny do duńskiego aktora Madsa Mikkelsena, znanego głównie z tytułowej roli w serialu „Hannibal” i jako przeciwnika Jamesa Bonda w „Casino Royale”.

IMG 7885

Po roku nieobecności wraca do domu 20-letnia Suzon, studentka angielskiego college’u. Po kolei wita ją sześć mieszkanek jej rodzinnego gniazdka – matka, siostra, babka, ciotka, opiekunka i pokojówka. Ma powitać też i ojciec, bogaty pan domu Marcel. Ale… w sypialni na pięterku znaleziono jego ciało z nożem w plecach. Szybko okazuje się, że każda z ośmiu pań posiada jakieś tajemnice, każda z nich miała motyw, by zamordować, ale jednocześnie każda ma alibi.

IMG 7914

Żeby nie zdradzać z fabuły zbyt dużo, można tylko rzec, że każda postać ma tutaj swoje „pięć minut”, które wzbudzają dla niej maksymalne zainteresowanie widowni. Każda ma zagwarantowane własne miejsce w kryminalnej intrydze i została kapitalnie zaplątana w najdziwniejsze podejrzenia, a Robert Thomas na koniec zachował rozwiązanie przez nikogo nawet nie przeczuwane.

Jerzy Bończak wystawił „Osiem kobiet” nie tylko jedynie dlatego, że jest to precyzyjnie zbudowany kryminał w typie Agaty Christie. Bo to także komedia, a chwilami nawet farsa i melodramat, a poza tym jest to sztuka o wyraźnych tendencjach demaskatorskich mieszczańskiej francuskiej rodzinki.

Osiem kobiet – osiem znakomitych aktorek – każda konsekwentnie przeprowadzała swe trudne zadanie, tworząc odmienny typ, dość zresztą charakterystyczny, ujawniając w toku akcji egoistyczne motywy swojego postępowania. Wspaniałe kreacje stworzyły w tym przedstawieniu: Magdalena Kępińska (jako pewna siebie, znudzona egzystencją w domu na odludziu Gaby, żona Marcela), Anna Ludwicka-Mania (studentka Suzon, córka Gaby i pasierbica Marcela), Zuzanna Łuczak (trzpiotka Katarzyna, córka Gaby i Marcela), Iwona Lach (skąpa starsza pani, ich babcia), Elżbieta Kosecka (ciotka Augusta, szwagierka Marcela, niepoprawna obłudnica i hipochondryczka, budzi powszechny entuzjazm), Małgorzata Osiej-Gadzina (Chanel, służąca i kucharka), Marta Kędziora (seksowna pokojówka Luiza) oraz Elwira Hamerska-Skórecka (tajemnicza Pierrette, siostra Marcela).

Spektakl ujmuje staranną scenografią Wojciecha Stefaniaka i świetnie dobranymi kostiumami Wandy Kowalskiej, gdzie wyróżnia się pełną gamą mieszczańskiej poprawności i staranności. Muzykę skomponował Bogdan Kierejsza, wirtuoz, skrzypek, multiinstrumentalista i kompozytor, absolwent Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina, który ukończył z wyróżnieniem w klasie skrzypiec wybitnego polskiego wirtuoza prof. Konstantego Andrzeja Kulki.

„Osiem kobiet” spodoba się naszej widowni. Bo kryminał: pozostanie zawsze kryminałem i każde – takie czy inne – morderstwo wnosi bardzo dużo życia na każdą scenę. Doskonale nadaje się na zimowe wieczory. Wartka akcja nie znuży. Finał w tej sztuce jest dość nieoczekiwany i stanowi puentę dla wszystkich wydarzeń.

Tekst: Merwan, Foto: Archiwum Teatru Norwida

portalik24.pl
Czytaj cały artykuł